Powrót przez Shenzhen


Nowoczesne wieżowce Shenzhen widziane z parku Lianhuashan.

Czas powoli opuścić Chiny. Lot do Shenzhen mieliśmy o 7:00 rano, więc aby się nie spóźnić już o 3:00 ruszyliśmy taksówkami na lotnisko. Zamówiliśmy dwie, aby nie było problemu z zapakowaniem bagaży. Można było zamówić jedną większą, ale wychodziło to drożej.

W Shenzhen mieliśmy ponad 16-godzinną przerwę przed kolejnym lotem, więc daliśmy się namówić na skorzystanie z saloniku VIP. Jak się później okazało pani nas trochę oszukała, ale przynajmniej mieliśmy gdzie zostawić walizki. Mieliśmy je, bo okazało się, że w Szanghaju nie nadali ich do portu docelowego, a jedynie do Shenzhen.

Lotnisko w Shenzhen kontroluje, które toalety i pisuary są zajęte.  

Plan naszej wycieczki zakładał, że czas wolny poświęcimy na zwiedzanie.

Shenzhen to stosunkowo nowe miasto, ale jak widać, można w nim znaleźć nie tylko wieżowce.

Jak wszędzie w Chinach, na chodnikach trzeba uważać na skutery.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do parku Lianhuashan.

Park jest całkiem rozległy i dobrze utrzymany.

Służby dbają o czystość. Jak widać, charakterystyczne nakrycia głowy wciąż są w użyciu.

W jednaj części parku było sporo muzykujących. Trochę sobie wzajemnie przeszkadzali, bo każda grupka grała i śpiewała coś innego.

Niedziela i ładna pogoda sprzyjała odpoczynkowi na świeżym powietrzu.

Majaczącego w oddali miasta w ogóle nie było tu słychać. 






Okazało się, że również tutaj jest targ matrymonialny.

Średni wiek uczestników był tu zdecydowanie niższy niż w Szanghaju. 

Zastanawiałem się, gdzie Chińczycy ładują te wszystkie elektryki. To jedno z takich miejsc.

Kolejnym punktem programu miała być wizyta na ulicy granicznej pomiędzy Shenzhen a Hongkongiem. Ulica jest popularnym miejscem handlowym, ale jak się okazało dostępnym jedynie dla Chińczyków. Turystów tam nie wpuszczają.

W zamian trafiliśmy na targowisko.

I ponownie na całkiem dobrą restaurację.

Obok restauracji likwidowali sklep z porcelaną.

Na wieczór pojechaliśmy do Civic Center.

Przed charakterystycznym budynkiem rozciąga się spory plac.

A to i samo Civic Center. Budynek jest czymś w rodzaju ratusza.

Czas ruszyć w drogę powrotną.

Z Shenzhen do Budapesztu to ponad 11 godzin lotu.

Byliśmy całkiem blisko domu, ale polecieliśmy dalej...

































Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Oblicza Hongkongu

Do Hongkongu przez Finlandię i Chiny (9-10.04.2026).

Wielkie Jabłko od nieco innej strony